Córka Przemka Salety potrzebuje nerki - jak niemal 1200 Polaków Każdego dnia
nerwowo reagują na dzwonek telefonu. Mają nadzieję, że
w słuchawce usłyszą, że znalazł się dawca. Życie Warszawy rozmawiało z
osobami, które chcą nowego życia. Życia po przeszczepie.
”Miej serce dla innych” kampania Życia Warszawy ma pomóc przełamać kryzys
w polskiej transplantologii. Jak przekonać ludzi do podpisania
zgody, by w wypadku nagłej śmierci przekazali swoje narządy do przeszczepu?
Odpowiadają ci, którzy najbardziej tego potrzebują. Nasi bohaterowie już od
kilku lat czekają na transplantację.
Żyję nadzieją
Małgorzata Obrusiewicz z Maszewa w woj. zachodniopomorskim od 30
miesięcy czeka na nową nerkę. Już raz zadzwonił telefon i usłyszałam: jest dawca
- wspomina.- Nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Pakować się i jechać do
szpitala, Śmiać się czy płakać z radości - dodaje. Małgorzata pomyślała, że to
koniec męczarni, jaką jest dializa. Niestety, w wyniku dodatkowych badań okazało
się, że musi czekać dalej. Nerkę dostał, ktoś inny. Teraz żyje
nadzieją na kolejny telefon. Martwi ją również zapaść w transplantologii i
narastająca liczba osób, które nie chcą oddawać swoich narządów po
śmierci. Chciałabym, żeby ludzie nauczyli się częściej myśleć o innych. Ale
wiadomość o przeszczepach jest za mała. Dlatego cieszy mnie ta
kampania - przyznaje.
Nie myśleć o chorobie
Profesor Dariusz Patrzałek, wojewódzki konsultant ds. transplantologii we
Wrocławiu, każdego tygodnia spotyka ludzi, którzy z nadzieją czekają na
informację, że znalazł się dla nich dawca. Niestety, narastająca frustracja
rodzin dawców, wątpliwości, wrogie nastawienie i pretensje do lekarzy odbierają
oczekującym na przeszczep szansę na nowe życie - mówi profesor Patrzałek.
Lekarze zgodnie przyznają, że w walce z chorobą niezwykle ważne jest
nastawienie pacjenta. Kiedy myśli się pozytywnie albo wcale nie myśli o
chorobie, żyje się łatwiej.
Przeszczep daje nowe życie.
- Mam w sobie wolę walki i chcę żyć, ale staram się nie
myśleć o mojej chorobie. Nie chcę żyć z dnia na dzień - tłumaczy Anna z
Puław, która już 10 lat czeka na przeszczep nerki. Wiadomość o swojej
chorobie nadzwyczaj dobrze przyjęła 12-letnia Nicole, córka boksera Przemysława
Salety i modelki Ewy Pacuły. Dziewczynka od ponad roku zmaga się z
niewydolnością obu nerek. Co drugi dzień musi mieć uciążliwe dializy. Czeka na
przeszczep.
Ewa Pacuła mówi, że córka jest bardzo silna. Zachowuje się
tak, jakby w ogóle nie była chora. Przemysława Saletę drażni negatywne
nastawienie społeczne do przeszczepów. Niedobrze, że ludzie zaczęli się bać
oddawać organy z powodu pokazowego zatrzymania jednego z transplantologów, a
lekarze zastanawiają się, czy przeprowadzać zabiegi, bo nie chcą być posądzani o
korupcję - mówi znany bokser.
Już nie czekam
Pierwszy przeszczep nerki miałem 11 lat temu. Czekałem zaledwie sześć miesięcy i
byłem w szoku, że tak szybko się udało - opowiada 29-letni
Maciej Mikołajczak z Poznania. Ale od pięciu lat czeka na kolejną
nerkę. Nadzieję na szybki przeszczep stracił przez wrzawę po aferze z dr
Mirosławem G. z Warszawy.
- Nie jestem spakowany na wypadek przyjęcia do szpitala i nie czekam na telefon
- z żalem przyznaje. Skoro już raz udało mi się tak szybko
dostać nerkę, to teraz się to raczej nie powtórzy - dodaje.
Nasi bohaterowie działają w Stowarzyszeniu Ludzi Dializowanych i po Przeszczepie
Nerki „Nieśmiertelni”. Organizacja popularyzuje metodę
leczenia poprzez dializoterapię i transplantację nerki.
-Należą do nas także Polacy mieszkający za granicą. Dzielą
nas kilometry, ale łączy jeden internetowy adres Niesmiertelni.pl - mówi
Remigiusz Modzelewski, pomysłodawca stowarzyszenia.
Bartosz Kwiatek
"Życie Warszawy"
|